2008-09-24 08:22:48

Moja żona zupełnie ostatnio zwariowała na punkcie zdrowego żywienia.
Zdrowa żywność,
żywność ekologiczna - te hasła pojawiają się ilekroć na tapecie zjawia się temat jedzenia.
Zdrowa żywność kojarzyła mi się z zieloną papką, której nie da się przełknąć nawet pod kilkudniowej diecie o suchym chlebie i wodzie. Nagle żona zaczęła liczyć kalorie, sprawdzać pochodzenie każdego jabłka i czytać etykietki na produktach z takim zaangażowaniem, jakby dopadła właśnie najnowszą powieść poczytnego pisarza thrillerów sensacyjnych. Czułem, że w tym thrillerze ja będę ofiarą, którą zabiją kiełki wypełzające z talerza, na którym powinien znajdować się krwisty kawał mięsa. Jednak już następnego dnia z ciekawością zajrzałem pod pokrywkę garnka, który stał na gazie w kuchni. Zapach był całkiem przyjemny. Może to jednak normalne jedzenie a nie jakaś
zdrowa żywność? Obiad był pyszny! Żona...